- Pierwotny tytuł książki brzmiał: „Dwudziesty obrazek”.
- Przeczytałam wiele książek z różnego gatunku, jednak nigdy nie chciałam być pisarką. Jak wielkie było więc moje zaskoczenie gdy sama postanowiłam coś napisać! Teraz myślę, że nawet nie chodziło o pisanie, ale o stworzenie takiego świata, który przedstawiałby moje widzenie rzeczywistości, ukryte pod barwnymi symbolami, które z przyjemnością opisałam w książce. Stworzenie dzieła, w którym będzie wszystko tak, jak ja bym tego chciała, stało się dla mnie główną motywacją. Przypuszczam, że jest to przyczyną wielu, jeśli nie większości debiutów, nie tylko pisarskich.
- Co tu dużo mówić, pisanie przypadło mi do gustu :). Jedną z pierwszych postaci jaka pojawiła się w Ostatnim wcieleniu jest Marcine Blanche – przyjaciółka Isabelle. Od razu postanowiłam, że w kolejnej książce to właśnie ona bedzie wiodła prym. Taki przynajmniej miałam plan. „My planujemy, a Pan Bóg sie śmieje”. Okazało się, że następna w kolejce będzie Jacqueline Ballard, właścicielka „domu uciech”, która pojawiła się na kartach książki nieco później, za to od razu zawojowała moją wyobraźnią. Nie pozostawiła mi zbyt wielkiego wyboru. To o niej będzie kolejna opowieść.
- W książce „liźnięty” jest wątek dotyczący inkwizycji we Fracji na początku XVI wieku. Jeden z bohaterów książki, biskup Leroy, zagorzały tępiciel czarownic w tamtym czasie, po trzech wiekach wciela się ponownie. Już nie jako zwierzchnik kościoła ale człowiek świecki, którego życie konfrontuje z niewygodnymi faktami o nim samym. Pisząc tą historię, ciekawym źródłem inspiracji była dla mnie książka Bohdana Baranowskiego „Procesy czarownic w Polsce w XVII I XVIII wieku”– dzieło historyczne opisujące polowanie na czarownice. Oto krótki fragment: „Ofiary zabobonu można było wtedy liczyć śmiało na setki tysięcy lub nawet na miliony. Zdarzało się nieraz, że poszczególne wsie lub miasteczka w następstwie prześladowań zostały prawie doszczętnie wyludnione, gdyż mieszkańcy zginęli na stosie lub w obawie przed dalszymi procesami rozbiegli się po całym kraju. Spotkać było można w Niemczech miasta, gdzie w ciągu jednego roku wydano kilkaset wyroków śmierci na domniemane czarownice, nie brak wreszcie było sędziów, którzy szczycili się tym, że wysłali na stos po kilka tysięcy wspólniczek szatana.”
- „Ostatanie wcielenie” napisałam siadając do pracy 52 razy, w okresie od października 2023 do maja 2024 roku.
